Porozmawiajmy o pasji do Małego Fiata. Wywiad z Mateuszem Łubińskim

Zdjęcie główne pokazuje jakim zestawem Mateusz Łubiński pojechał na zlot Maluchów do Łodzi (we wrześniu 2016). To jednak nie jedyny jego związek z Fiatem 126p. O imprezach, które organizuje, swojej pasji i marzeniach opowiedział nam podczas rozmowy. Wspomniał też za jakimi projektami, stronami i fanpage’ami stoi. Warto się dowiedzieć!

Jak się zaczęła Twoja przygoda z klasyczną motoryzacją?

Moja przygoda z klasyczną motoryzacją rozpoczęła się właściwie już w momencie narodzin. Pierwszą podróż w życiu, ze szpitala do domu, odbyłem jako pasażer przedliftowego Citroena BX Kombi. Wówczas mój tata posiadał też dwie Warszawy (sedana i garbuskę) oraz dwa nie-samochody 105L. Warszaw niestety nie pamiętam, bo byłem zbyt mały, tata dość szybko je sprzedał. Za to mogę śmiało powiedzieć, że „wychowałem się” w Syrenie (bardzo mi przykro). Jako dziecko byłem raczej „niejadkiem”, a jedynym skutecznym sposobem, by przekonać mnie do zjedzenia czegokolwiek było wręczenie kluczyków do Syrenki. Wskakiwałem wówczas do środka i stojąc na fotelu kierowcy, udwawałem, że prowadzę. I dopiero wtedy mamie udawało się „zmusić” mnie do zjedzenia całego obiadu. A gdy trochę podrosłem i już dosięgałem do pedałów, tata kupił mi pierwszego Fiata 126p. To był rok 2007, Malucha spotkaliśmy na naszym osiedlu, stał z kartką, sprzedawany przez pierwszego właściciela. Kosztował okrągłe 300 złotych… No i od tego się wszystko zaczęło.

Za kierownicą od najmłodszych lat…

Czyli stąd wzięła się Twoja miłość do Fiatów 126p! Ile ich miałeś w swoim życiu?

Miłością bym tego nie nazwał, to uczucie mimo wszystko pozostawiam tylko dla ludzi 😉 Ale nie da się ukryć, darzę Maluchy sporą sympatią. To bardzo wdzięczne i poręczne wozy. A ile ich miałem do tej pory? Muszę się zastanowić, chyba 7 albo 8. W chwili obecnej mam trzy. „Przejściówkę” rocznik 1985, jeszcze z chromowanymi zderzakami i rozrusznikiem „na linkę”, FL z 1991 roku oraz Eleganta z 1994 r. (z drugiego miesiąca produkcji tego modelu). Tego ostatniego mam najdłużej, kupiliśmy go w 2008r.

Organizujesz Turystyczny Puchar 126p. Opowiedz nam o nim coś więcej.

Od 2014 roku prowadzę Fiat 126p Klub Warszawa / grupę Warszawskie Maluchy, a od ubiegłego sezonu bardziej czynnie włączyłem się w organizację i udział w rajdach pojazdów zabytkowych. Na początku tego roku podczas rozmowy z Piotrkiem (organizatorem trzech Rajdów Rembertowskich), wpadliśmy na pomysł, że w sumie fajnie byłoby połączyć obie te dziedziny. To znaczy Maluchy i rajdy pojazdów zabytkowych, bo jak zauważyliśmy, Fiaty 126p były dotąd dość skromnie reprezentowane na tego typu imprezach. W pierwszej rundzie naszego cyklu, czyli na III Rajdzie Rembertowskim zostało sklasyfikowane 14 załóg, a na chwilę obecną swój udział w drugiej rundzie, I Małym Rajdzie, zadeklarowało 17 załóg. W ramach Turystycznego Pucharu 126p przewidujemy jeszcze trzy rundy: Rajd Łosia (30 czerwca), NieRajd II (sierpień/wrzesień) oraz „rajd jesienny” (wrzesień/październik).

Wspomniałeś o Rajdzie Łosia, co to za impreza? Wprawdzie to jedna z rund Pucharu 126p, ale na pewno czymś się wyróżnia, prawda?

Rajd Łosia będzie przede wszystkim także kolejną rundą Mistrzostw Okręgu Warszawskiego Pojazdów Zabytkowych PZM. Przygotowujemy dość malowniczą trasę turystyczną przez wsie i lasy, liczącą ok. 120 km.  Uczestnicy wystartują spod siedziby Automobilklubu Polski, dość szybko opuszczą Warszawę i zaczną zwiedzać tereny powiatu warszawskiego zachodniego, które jak się okazało, w tym sezonie są wyjątkowo popularne wśród organizatorów rajdów dla zabytków. Ale mam nadzieję, że mimo to uda nam się sprawić, by nasza impreza była wyjątkowa i pozytywnie wyróżniała się na tle innych. Mamy sporo pomysłów, ale póki co nie chcę ich zdradzić 😉

Rajdy, rajdami, ale był też Zlot. Jeden, czy więcej? Jak to było?

Od kiedy zacząłem kierować Fiat 126p Klub Warszawa, co roku na początku czerwca organizujemy Spot Okolicznościowy, w ramach kolejnych rocznic rozpoczęcia produkcji Fiata 126p. Pierwsze trzy Spoty odbyły się na błoniach Stadionu Narodowego, w piątkowe popołudnia i były to całkowicie „statyczne” imprezy: samochody ustawialiśmy w dwa rzędy, gdzieś obok stawał foodtruck i przez kilka godzin rozmawialiśmy przy autach. Pamiętam emocje, które towarzyszyły mi w drodze na I Spot… Klub był jeszcze mało rozpoznawalny, a ja, wówczas świeżo po maturach, też raczej nie byłem zbyt znany w „środowisku”. Zastanawiałem się, czy w ogóle ktoś przyjedzie… Gdy dojechałem pod Stadion, czekały już bodajże 4 Maluchy, potem zaczęły dojeżdżać kolejne, w sumie pojawiło się ich ok. 30. A dziś… W ubiegłym roku nawiązaliśmy współpracę z Automobilklubem Polski, co przyniosło duże zmiany w formule imprezy. Spot został rozszerzony o próby sprawnościowe oraz konkursy dla uczestników. Jesteśmy w trakcie przygotowań do V edycji imprezy. W tym roku kolejną atrakcję będzie stanowić wspomniany już przeze mnie I Mały Rajd.
Oprócz tego staram się też organizować wspólne wyjazdy na inne imprezy, jak np. spoty Youngtimer Warsaw czy wrześniowe wyjazdy do Łodzi na zlot z okazji rocznicy zakończenia produkcji Malucha.

Będą kolejne zloty dla Fiatów 126p?

Zdecydowanie tak!

Małe Fiaty to jednak nie jedyne auta, jakimi jeździsz. Co jeszcze się kryje w Twoim garażu?

Oprócz Maluchów mam jeszcze dwa Mercedesy W201. Pierwszym jest 190D z 1987 roku, który ma dość interesującą historię, ale niestety jest również w kiepskim stanie. Remont wydaje się nie mieć zbyt wiele sensu ze względów ekonomicznych, ale ten wóz ma w sobie to „coś”, dlatego jestem tak zdeterminowany, by powrócił na drogi. Ze względu na czarne numery rejestracyjne z Żoliborza, nazywam go WUP. Drugim Mercedesem jest Szary – 190E 1.8, którym jeżdżę na co dzień oraz na rajdy nawigacyjno-zabytkowe. Alternatywną ksywką dla tego wozu jest „Zawsze drugi” – startowaliśmy nim jak dotąd w trzech rajdach, za każdym razem kończąc rywalizację na 2. miejscu podium.

Czy można Cię spotkać na jakimś fanpage’u, blogu, stronie internetowej?

Od 2015 roku prowadzę fanpage Czarna Warszawa o autach na czarnych tablicach z dawnego województwa warszawskiego i mazowieckiego. Jest to obecnie moja główna strona i to właśnie jej poświęcam najwięcej czasu, przygotowując w tygodniu trzy wrzuty, czyli trzy nowe porcje wozów na czarnych blachach. Nie chcę, by strona ograniczała się jedynie do suchych informacji, czyli kto przysłał zdjęcie oraz gdzie i kiedy wydano tablice rejestracyjne, dlatego staram się dodać jej nieco „rozrywkowego” charakteru poprzez tworzenie autorskich opisów odnośnie auta ze zdjęcia albo czegokolwiek, co przykuje moją uwagę w tle. Oprócz Czarnej Warszawy, zajmuję się oczywiście fanpage Fiat 126p Klub Warszawa i grupą Warszawskie Maluchy. Mam też bloga, o niezbyt chwytliwym adresie klasykitv.blogspot.com, ale niestety przez brak  wystarczającej ilości czasu na przygotowywanie dłuższych tekstów (choć pomysłów oczywiście jest wiele), na tej stronie zamieszczam raptem kilka wpisów rocznie. No i jest jeszcze kanał na YT, KlasykiTV, ale tam też nie za wiele się dzieje.

Czy miałeś jakąś motoryzacyjną przygodę, którą pamiętasz do dzisiaj?

W tej chwili nie mogę sobie przypomnieć żadnej ciekawej historii. Ale można uznać, że każda przejażdżka Maluchem jest przygodą. Na przykład podczas ubiegłorocznego ArchiRajdu przejechaliśmy całą próbę SZ z otwartą pokrywą silnika. Zamek nie załapał i przy ostrzejszym starcie klapa po prostu się otworzyła. Kiedy indziej, tym samym Maluchem pojechaliśmy na zlot do Łodzi i z powrotem praktycznie bez ładowania akumulatora, bo jak się później okazało, raczył się zepsuć kondensator.

Na III KRPZ

Jakie jest Twoje motoryzacyjne marzenie?

Zasadniczo wyrosłem już z dziecinnych mrzonek, więc nie przeczytacie tutaj, że marzy mi się Ferrari Testarossa czy Lamborghini Aventador. Przeciwnie, staram się, aby moje marzenia były jak najbardziej realne i osiągalne. Wolę złapać króliczka niż gonić go.
Przechodząc do meritum, w tym miejscu pozwolę sobie podzielić kategorię „motoryzacyjne marzenie”, zgodnie z nazwą Waszej strony 😉 Jeśli chodzi o „Klasyki” to ostatnio zachorowałem na Beczkę, czyli Mercedesa W123. Ale przyznaję, że „wymarzony klasyk” dość często mi się zmienia. Może za tydzień zapragnę nabyć Moskwicza? Kto wie.  Jeśli chodzi o „Plastiki” – znów Mercedes, tym razem W204 C63 AMG. Albo Ford Mustang GT (którykolwiek po 2005 r.), ewentualnie ostatnia Crown Victoria.

Dziękujemy za rozmowę!

Postać Mateusza przestała być już taka tajemnicza, choć na pewno nasz Gość jeszcze nie raz nas zaskoczy. Na przykład podczas swoich imprez. Serdecznie na nie zapraszamy!

 

Przydatne linki:

-> Turystyczny Puchar 126p Sezonu 2018

-> 45. urodziny Fiata 126p – V Spot Okolicznościowy (w tym I Mały Rajd)

-> Rajd Łosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *