Drive Cup na Torze Kielce – ściganie niekoniecznie klasykami

Dwa majówkowe dni spędziliśmy na Torze Kielce. W dniach 2-3.05 był tam organizowany Drive Cup, czyli w teorii wyścigi klasyków, w praktyce… sami zobaczycie na zdjęciach.

Byliśmy tam z kilku powodów. Po pierwsze Hubert robił badania techniczne, po drugie miałam pojeździć po torze, po trzecie robiliśmy dla Was relację z wydarzenia. Dwa punkty się udały. Jeden – jazda po torze – nie do końca. O tym, dlaczego mieliśmy jechać Mazdą mx-5, wyruszyliśmy Audi A6, a na miejsce dojechaliśmy BMW serii 3 z 2017(!) roku, dowiedziecie się innym razem. Kierowcą rajdowego bolidu więc nie zostałam. Za to oboje mieliśmy okazję przejechać się po torze na miejscu pasażera z naszymi bardziej doświadczonymi kolegami za kierownicą.

Jeśli chodzi o samą imprezę to, jak już wspomniałam, odbyła się na Torze Kielce w Miedzianej Górze. Fajne miejsce, choć PRL czuć na każdym kroku. Nocowaliśmy w budynku znajdującym się na terenie toru. Część drużyn kempingowała w pobliżu. W ciągu dnia wiele osób zrobiło sobie piknik – były grille, kocyki, i oczywiście wszechobecne samochody. Sielanka z motoryzacją w tle. Lub na odwrót.

Pierwszy dzień Drive Cup’u był dniem treningowym. Przez cały dzień można było ćwiczyć jazdę po torze i rozwijać swoje umiejętności lub utrwalać popełniane błędy. Wzięła w nim udział jedynie część zawodników. Wieczorem chętni mogli się jeszcze pościgać. Drugiego dnia natomiast odbyły się zawody. Samochody, które miały wjechać na tor musiały przejść badanie techniczne. Poza tym były możliwe 2 przejazdy zapoznawcze. „Wyścigi” składały się z 6 przejazdów, podczas których mierzono czas. Obowiązywał podział na klasy i grupy.

Próby przygotowano tak, że zawierały zarówno ciasne szykany, jak i długie proste. Najciekawszym, moim zdaniem, elementem był jednak przejazd przez las, z którego słynie Tor Kielce. Żeby potem wrócić na start, trzeba było przejechać kawałek drogą publiczną. Krążyły plotki, że policja często zatrzymuje zawodników, ale tym razem chyba nikt się nie załapał (albo o tym nie wiem).

Zabawa na Drive Cup’ie na pewno należy do udanych. Można się pościgać, poznać ludzi, czegoś się dowiedzieć. Z założenia są to zawody dla zabytków – jest podział na klasy, a samochody oryginalne nie ścigają się ze zmodyfikowanymi. Jednak nadal przeważają pojazdy nowsze i mocno przerobione. Może następnym razem będzie więcej klasyków?

Jeśli jesteście ciekawi jak zawodnicy widzą takie zawody, to świetnie. Przeprowadziliśmy kilka wywiadów i podzielimy się nimi z Wami niebawem. Dzisiaj możecie obejrzeć trochę zdjęć i wyobrazić sobie jak sami śmigacie po torze 😉

2 thoughts on “Drive Cup na Torze Kielce – ściganie niekoniecznie klasykami”

  1. Ciekawa impreza, od pewnego czasu już planuję się wybrać, ale zawieszenie cały czas niegotowe na takie ekscesy 😛 Jak tylko dokończę pucowanie samochodu to się przyłączę. No i liczę na większą ilość klasyków – może będę miał jakieś szansę z moimi 1,5 tony i 94KM 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *