Wiecznie w podróży, wiecznie Saabem – rozmowa z Saab Voyage

Saab Voyage… Co to takiego? Kto za tym stoi? I co mają Saaby do podróży?

To proste. Cztery osoby – Agnieszka i Marcin oraz bliźniaczki Julia i Joanna. Cztery saaby – 1 plastikowy, 2 krokodyle i 1 Saab 96v4. Jeżdżą po świecie, zwiedzają, jedzą i wszystko fotografują. A relacje wrzucają na instagrama, facebooka i stronę (saabvoyage.com). Zajrzyjcie, to sami zobaczycie 😉

Nam takie informacje nie wystarczają, dlatego aby dowiedzieć się czegoś więcej zadaliśmy im kilka pytań… co przerodziło się w długą, wielowątkową rozmowę. Dzisiaj zdradzimy Wam zalążek tajemnicy Saab Voyage.

Jak się zaczęła wasza przygoda z Saabami? Dlaczego właśnie ta marka?

Przypadek. Pierwszy Saab w domu pojawił się za sprawą Agnieszki – to był jej panieński samochód. Okazało się, że doskonale sprawdza się jako auto rodzinne, lecz z charakterem i duszą. Kiedy padł pomysł kupienia drugiego auta, wybór był dla nas naturalny. Tak było łatwiej: znana marka, mechanicy, bolączki i zalety 🙂

Co najbardziej lubicie w Saabach?

Ludzi. Dzięki Saabom poznaliśmy bardzo ciekawą i przyjacielską społeczność, która obraca się wokół klasycznych samochodów. Staramy się wykorzystać każdą możliwą okazję, aby się spotykać. Ponadto z czasem uświadomiliśmy sobie, że bardzo nam odpowiada skandynawski spokój i luz.

Kiedy i dlaczego powstał projekt „Saab Voyage”?

Pomysł na SaabVoyage przyszedł 2 lata temu. Głównym powodem, była chęć odseparowania zdjęć na Instagramie z naszymi „selfikami”, które konsekwentnie robimy podczas wyjazdów i nie tylko. „Selfiki” są zbierane do dużej fototapety mozaiki ☺ Postanowiliśmy rozwinąć swoje umiejętności poprzez ten projekt, który sprawnie rozkręcił się w kierunku samochodowo-turystyczno-lifestyle’owym. Obecnie oboje poświęcamy część swojego wolnego czasu, aby pod pretekstem rozwoju tej marki, rozwijać swój narzędziownik marketingowy i techniczny. Daje to sporą frajdę, a przy okazji daje innym możliwość spojrzenia na czyjś sposób na życie. Jest to też dobry powód do poznawania nowych ludzi, wymiany doświadczeń oraz poznawania świata.

Dokąd była Wasza najlepsza do tej pory podróż? Też odbyła się Saabem?

Prawie zawsze jeździmy saabem. Czasami trafi się przelot samolotem, a jeszcze rzadziej – przejazd pociągiem. Raz jechaliśmy Fordem Mondeo, z powodu choroby krokodyla parę lat temu.

Kiedyś postawiliśmy sobie cel, aby pojechać możliwie różnymi środkami transportu. Zaliczyliśmy dość sporo typów środków podróży. Został na liście przelot balonem etc. 🙂

Kiedy wracamy z podróży, ta właśnie wydaje nam się najlepsza, jaką do tej pory przeżyliśmy. Więc ciężko powiedzieć. Każdy wyjazd planujemy dużo wcześniej. Sporo czytamy na temat miejsc, gdzie planujemy być. Szukamy ciekawych potraw, muzeów etc. Podróżujemy świadomie. W ulubione miejsca wracamy po pewnym czasie. Krótko mówiąc mamy np. ulubioną kawiarnię na placu św. Marka w Wenecji. Ale też kiedy tylko możemy, odwiedzamy konkretną restaurację w Czeskim Cieszynie, gdzie delektujemy się smażonym serem i Kofolą. Podobnie na Podlasiu w Białowieży Towarowej mamy swój kąt w Carskiej. Mamy ulubiony pub z burgerami w Goteborgu. Jeżeli jest tylko możliwość odwiedzamy lokal Trzesniewskich w Wiedniu, gdzie można dostać od wielu lat świetne kanapki z pastą jajeczną na milion sposobów.

Obecnie najbardziej niesamowitym wyjazdem była Zimowa Ekspedycja na NordKapp na przełomie grudnia i stycznia. Po drodze mieliśmy okazję odczuć -34st C. Rekord w naszym w życiu. Również sylwester na samym przylądku północnym stawia nam teraz wysoko poprzeczkę. W poprzednie wakacje odwiedziliśmy Lazurowe Wybrzeże za kierownicą Saab 900 Turbo Cabrio. Dojazd tam przez Alpy z zawrotką w Marsylii, a następnie wizyty w Muzeum Enzo Ferrari, Muzeum Lamborghini, obejrzenie na własne oczy toru Imola, domu Kolumba w Genui, zjedzenie spaghetti w Bolonii czy wizyta w Parmie, to jest zbiór pocztówkowych obrazów, które zapadną nam na długo w pamięci.

Z czasem zaczęliśmy układać wyjazdy tematycznie. Odwiedziliśmy po kolei zamki krzyżackie w ramach wyjazdów z namiotem. Innym razem postanowiliśmy zwiedzić Gotlandię, ponieważ fascynuje nas historia Hanzy oraz seria powieści „Oko Jelenia” A. Pilipiuka. Z tego też powodu odwiedzaliśmy Lubekę. Następny w tym nurcie będzie Nowogród.

Dokąd i czym planujecie kolejną podróż?

Na majówkę wybieramy się do Belgradu, aby przede wszystkim odwiedzić muzeum Tesli. Ponadto bardzo lubimy oglądać Spomeniki (pomniki). Jest to ciekawy nurt w architekturze powojennej występujący na terenie byłej Jugosławii. Budowle o futurystycznych kształtach. Ponieważ jednym z celów jest również zakup dla nas i naszych znajomych wina w Tokaju, będziemy jechać Saabem 9-5NG, którego w tym wypadku kluczową cechą jest bardzo duży bagażnik.

Jakimi samochodami jeździliście wcześniej?

Przed saabami? Agnieszka kiedyś jeździła maluchem, a potem Fiatem 131. Ja mam prawo jazdy od 8-miu lat. W życiu miałem okazję jeździć jeszcze zastępczymi Fordem Mondeo oraz Kia Rio.

Jeśli na świecie nie byłoby Saabów to co? Jaki samochód? A może komunikacja miejska?

Marcin: Bliski mi jest Ford Mustang. Ponadto Tesla, ale głównie z zamiłowania do ciekawostek technologicznych. Chętnie bym też zrealizował swoją potrzebę kierowania klasycznym Porsche 911.

Agnieszka: Kiedyś marzyłam o Volvo 740. Na 18-te urodziny dziewczyn chciałabym Mazdę MX-5 🙂

Jeździcie na zloty saabiarzy? 

Mamy kilka ulubionych spotkań saabowych. Przede wszystkim spotkania klubu Saab-GT, do którego należymy i z którym mamy najlepsze wspomnienia grupowych wyjazdów. Jeździmy na Saab Session Slovakia, spotkanie organizowane przez Martina Pavelka z Saab-GT, naszego  słowackiego przyjaciela. Cyklicznie jeździmy również nad morze latem, gdzie Darek Kamiński organizuje spotkania, które są najlepiej zorganizowanym zwiedzaniem tego regionu, jakie znamy. Wspólnie z klubem byliśmy w Szwecji nie raz (przede wszystkim SaabFestival w Trollhattan), spotykamy się w Polsce nad morzem, w Kańczudze zimą, oraz spontanicznie na rajdach, w szczególności MPPZ. Szczególnym spotkaniem jest Rajd Warszawski, który czasami jest połączony z oficjalnym spotkaniem klubowym. W tym roku nasz sąsiad i kolega klubowy, Hubert Szymański, organizuje “Rajd III Koron” dla szwedzkich zabytków.

W sierpniu wybieramy się na Łotwę, gdzie będzie miało miejsce International Saab Club Meeting.

W każdą ostatnią niedzielę miesiąca o 19:00 “pod mostem Łazienkowskim” jest tzw. Nocna Jazda, polegająca na kopaniu w opony i rozmowach. Po godzinie, góra dwóch, wszyscy się rozjeżdżają, aby wrócić do siebie najpóźniej za miesiąc.

Ciekawostką jest prężnie działająca grupa facebookowa “Saab Cabrio Warszawa”, której kilkuosobowa grupa spotyka się przez cały rok, w każdy wtorek na chwilę. Staram się znajdować czas, aby tam zajrzeć chociaż na pół godziny. W ramach wtorku są organizowane ogniska, wyjścia na gokarty czy po prostu wizyty w zaprzyjaźnionym warsztacie tuningowym Coobcio Garage. W letnim sezonie zdarza nam się skrzyknąć w kilka saabów i odwiedzić ekipę YoungTimerWarsaw pod PKP Powiśle lub na żwirku pod Stadionem Narodowym.

Już wiemy, że lubicie zloty i spoty. Na rajdy też jeździcie?

Tak, przede wszystkim w Nawigacji i Turystyce. W zabytkach i współczesnych autach. Uczymy się. To jest początek dopiero, stąd staramy się jeździć kiedy jest tylko możliwość, aby zbierać doświadczenie. W tym roku chcemy jeszcze wybrać się kilka razy na tor sportowy, właśnie 96v4. W przyszłym roku chcemy spróbować rajdów na regularność. Liczę, że za dużych parę lat spełni się moje marzenie, aby wystartować w Rajdzie Historycznym Monte Carlo.

Macie trochę przygód na swoim koncie. Która jest ulubiona?

Ciekawa przygoda trafiła nam się w drodze powrotnej z Gotlandii. Jakieś 100 km od Karlskrony Krokodyl odmówił dalszej jazdy. Pomógł nam Szwed – Marcus, który tą sama drogą zmierzał również do Polski przez Karlskronę, wyposażony w lawetę, którą miał zamiar przywieźć traktor dla swojej żony. Jakkolwiek brzmi to abstrakcyjnie jak z szalonego scenariusza filmowego, dotarliśmy cało i bezpiecznie do Warszawy, udało się nam dokończyć urlop, a poza tym zdobyliśmy fantastycznego przyjaciela w Szwecji, z którym do tej pory utrzymujemy kontakt.

Jak córkom się podobają saab voyagowe przygody? Wyrastają na miłośniczki marki i podróży?

Z perspektywy dziewczynek, podróżują z nami “od zawsze”. Przed wyprawą uczestniczą w przygotowaniach, rozmawiamy z nimi gdzie jedziemy i co zobaczymy. Teraz już są na tyle duże, że same proponują kierunki i miejsca, które chciałyby zobaczyć. Dzięki temu, że dużo z nimi zwiedzamy, ich wiedza jest bardziej praktyczna. Zamiast “widziałam ten obraz w albumie” mogą powiedzieć “widziałam ten obraz w galerii w Wiedniu”. W sumie to zazdrościmy naszym dzieciom tego, ile już zdążyły zobaczyć w swoim prawie 9 letnim życiu. My w ich wieku nie robiliśmy zdjęć zorzy, ani nie świętowaliśmy urodzin w Monte Carlo, w kawiarni z gwiazdkami Michelina. Z drugiej strony, podróże otwierają je na świat – są świadome, że ludzie wyglądają różnie, że w różnych krajach je się różne potrawy, oraz że warto uczyć się języków obcych.

Skąd bierzecie na to czas?

Mamy dokładnie tyle samo urlopu, co wszyscy. Po prostu staramy się nie chorować i rozsądnie planujemy czas, tak, żeby dobrze wykorzystać długie weekendy. Teraz (przyp. red. majówka) bierzemy 3 dni wolnego i jedziemy na 9 dni. W sumie udaje nam się 26 dni urlopu rozdmuchać do około 60 dni wyjazdowych w roku. Nasz rekord to 63 dni poza domem.

 

To była rozmowa z podróżnikami, miłośnikami Saabów i twórcami strony Saabvoyage.com. Zapraszamy w ich imieniu na instagrama, gdzie regularnie pojawiają się zdjęcia samochodów i ciekawych miejsc oraz relacje z rajdów, podróży i życia codziennego 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *