Co słychać na dworcu w Mikołajkach?

Mikołajki to z roku na rok coraz popularniejszy kurort. Zjeżdżają się tam nie tylko ludzie chcący zaznać wypoczynku nad wodą. Coraz więcej jest luksusowych samochodów, ogromnych jachtów i pięciogwiazdkowych hoteli. Wyobrażacie sobie, że w tak małej miejscowości są aż 2 hotele z maksymalną ilością gwiazdek?! W przeliczeniu na metr kwadratowy, albo liczbę mieszkańców, tak dużo luksusowych hoteli jest chyba tylko w Dubaju.

Nie można jednak zapominać, że Mikołajki to nie tylko gwarne bulwary. Jest to również mazurskie miasteczko, ze wszystkimi jego urokami. Wystarczy odjechać jakieś 300 metrów od głównej turystycznej ulicy i skręcić w prawo w drogę, która nie była remontowana już dłuższy czas. Kiedyś była brukowa, potem ktoś położył na to cienką warstwę asfaltu, a teraz znowu kocie łby wygrywają walkę z nowoczesnymi nawierzchniami drogowymi. Na końcu drogi znajdziemy budynek z czerwonej cegły, dumnie noszący napis „Dworzec PKP”. Pamiętam jak kiedyś byłem z Tatą na wakacjach na Mazurach, to jechaliśmy z tego dworca do Ełku. Tata jako wielki fan kolei załatwił nam nawet przejażdżkę w kabinie lokomotywy.

Teraz niestety z peronów nie odjeżdżają już żadne pociągi. Same perony też coraz trudniej zlokalizować, ze względu na silnie postępujące zarastanie linii kolejowej krzakami. Sam budynek stacji jest zachowany w dość dobrym stanie. Na jego piętrze ktoś mieszka, a na parterze jakby zatrzymał się czas. W poczekalni normalnie stoją ławki, a w okienku biletowym wisi kartka z rozkładem jazdy. Chociaż ostatni pociąg osobowy odjechał z Mikołajek w 2009 roku, to ruch na Linii 223 (Czerwonka k. Olsztyna-Ełk) został jedynie zawieszony. Przez kilka kolejnych lat w jego okolicach można było jeszcze spotkać pociągi towarowe, wożące paliwo do bazy wojskowej w okolicach Mrągowa, czy inne ładunki na poligony w okolicach Orzysza oraz Bemowa Pilskiego. Obecnie tory nie są już eksploatowane, ale infrastruktura została zachowana, tak by możliwe było przywrócenie ruchu (eksploatowany i  nawet świeżo wyremontowany, ze względu na znaczenie militarne jest jedynie odcinek linii 223 między Orzyszem a Ełkiem). Niestety, mijające lata odciskają swoje piętno zarówno na budynku stacji, jak również na zwrotnicach, semaforach, peronach i innych elementach kolejowej infrastruktury. Przywrócenie ruchu z Olsztyna do Ełku, z roku na rok może okazać się coraz trudniejsze i bardziej kosztowne.

Moją uwagę zwrócił system sygnalizacji i kierowania ruchem pociągów na tej stacji. Oparty był jeszcze na sygnalizatorach ramieniowych starego typu. Co ciekawe po zajrzeniu przez jedno z okienek, naszym oczom ukazała się idealnie zachowana sterownia tychże sygnalizatorów. Składa się ona z rozlicznych, odpowiednio opisanych wajch, które za pomocą stalowych linek poprowadzonych prawdopodobnie pod ziemią, sterują pracą semaforów. Oczywiście każda wajcha opisana jest za pomocą odpowiedniej tabliczki. Samo pomieszczenie sterowni wygląda, jakby ktoś opuścił je wczoraj. Na krześle wisi jakieś ubranie, a na stoliku stoi słoik z cukrem.

Pospacerowaliśmy chwilę po peronach, wyobrażając sobie, że z oddali nadjeżdża pociąg. Nic takiego niestety nie nastąpiło. Szkoda nam tych wszystkich linii kolejowych, które z powodu niskiej rentowności zostały zamknięte. Pociągi leniwie kołyszące się przez polskie pola i łąki, zwalniające na zakrętach do kilku kilometrów na godzinę miały swój urok. Niestety, w codziennej komunikacji liczy się szybkość i sprawność, a nie klimat.

Więcej o linii do Mikołajek możecie poczytać na blogu „Z krawędzi peronu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *