Warsaw moto show 2017

Nie jestem fanem targów. Warzywa wolę kupować w jednej z popularnych sieci dyskontów. Po ubrania wolę jeździć do sklepów odzieżowych, niż marznąć w sobotę o 7 rano gdzieś pod Warszawą, zastanawiając się, czy akurat te skarpetki będą na mnie dobre. To samo tyczy się targów motoryzacyjnych. Nawet tak wspaniałych jak międzynarodowe targi organizowane w centrum chińskim Maximus Ptak Expo w Nadarzynie.

Dlaczego nie lubię targów? Ponieważ nie lubię oglądać samochodów w formie statycznej. Do tego, komuś wydaje się, że zestawienie samochodów z kobietami w przykrótkich spódniczkach, to dobry pomysł. Nie, nie jest to dobry pomysł. Chciałbym, żeby na targach obok samochodu stał ktoś, kto o tym samochodzie będzie mógł mi opowiedzieć jak najwięcej, a nie tylko cytować katalog i zachęcać mnie do odbycia jazdy próbnej. Co do samych zapisów na jazdę próbną, jest to raczej sposób na zbieranie danych osobowych. Nie wybieramy konkretnego miejsca i terminu gdzie chcielibyśmy przejechać się danym samochodem, tylko zostawiamy do siebie kontakt, a ktoś do nas ma zadzwonić za jakiś czas i dopiero nas umówić.

Poza nowymi autami (do niektórych nawet dało się wsiąść), były też hale wypełnione zabytkami (z których większość już gdzieś widziałem), hala tuningu, hala camperów i hala z firmami w inny sposób związanymi z motoryzacją. Tutaj trzeba przyznać, że jednak producenci nowych aut postarali się najbardziej. Ich Stoiska były estetyczne, spójne i uporządkowane. Do tego u większości można było poczęstować się pysznymi krówkami. Tak dobrze nie było już w innych kategoriach, gdzie auta zostały po prostu zaparkowane i tyle.

Przejdźmy jednak do konkretów. Oto parę rzeczy (głównie samochodów oczywiście), które najbardziej przykuły moją uwagę:

SsangYong, przede wszystkim Rodius

Stoisko SsangYonga zasługuje na pochwałę. Elegancko ustawione samochody i dobrze ubrani ludzie, którzy naprawdę wiedzieli sporo o swoich produktach. Mój ulubiony? Oczywiście Rodius. Nie miałem pojęcia, że ten model jest kontynuowany, po tym jak pierwsza generacja została okrzyknięta najbrzydszym samochodem świata. Oczywiście przez ludzi, którzy wcale się nie znają na samochodach. Nowa generacja jest trochę inaczej narysowana. Widać, że zrezygnowano z nawiązań do jachtów w tylnej części nadwozia. Jest za to dużo azjatyckiego stylu – mocno pomarańczowe kierunkowskazy z przodu, koła, które wydają się być malutkie i napis POWER 4WD na boku. Jak ja lubię takie detale. Naprawdę dają poczucie obcowania z produktem egzotycznym. W środku masa przestrzeni, 3 rzędy siedzeń i najważniejsze – hamulec ręczny obsługiwany czwartym pedałem.

Samochód owinięty papierkiem po mieszance wedlowskiej. Chyba jakaś Corvette

Jedyną zaletą tego, co widać na powyższym obrazku jest to, że jest to proces odwracalny – chyba. Nie wiem co więcej napisać, bo szukam oczu pod krzesłem. Przejdę więc do kolejnego punktu.

Stoisko Antyradia

Zdecydowanie najfajniesze stoisko z tych, które nie były własnością żadnej dużej marki samochodowej. Prosty układ, dobra muzyka i normalnie ubrane hostessy. Jednocześnie było to plenerowe studio radiowe. Niestety nikt nie chciał zrobić z nami wywiadu.

Fury na kołpaku

Jedne z większych targów samochodowych w Polsce. Każdy stara się pokazać od jak najlepszej strony – oczywiście prezentując swoje samochody w najlepszych możliwych wersjach wyposażenia. Na to wszystko ktoś w dziale marketingu jednej z marek (przypuśćmy że będzie to Hyundai) stwierdza: postawmy tam i30 w wersji bieda, żeby rozsądny Polak zobaczył, że mamy auto dla niego. I jaki jest efekt? Samochód jest niewidzialny i praktycznie każdy go omija. Peugeot Nowy Expert na czarnym zderzaku i kołpaku jest jeszcze zrozumiały. Ale wsiądźcie sobie do środka, żeby uświadomić sobie, że konsola z drążkiem zmiany biegów, która mogła zostać umieszczona wszędzie wbija się w twoje kolano, a jakiekolwiek wyosiowanie fotela kierowcy z kierownicą i pedałami nie istnieje. Na koniec – samochód targów. Stoisko firmy gazowniczej Stag i Skoda. Powinni jej jeszcze dolepić z przodu wąsy, a kołpaki złapać na trytytki.

To coś

Wszedłem na stronę, której adres jest na boku i już wiem co to. Jiayuan Eidola. Nie, to nie jest nazwa żadnego wirusa z dalekiej Azji. To mały elektryczny samochodzik, którym można sobie jeździć już w wieku 14 lat. Jest targetowany do młodzieży. Z tekstu reklamowego dowiadujemy się, że jest z niego „mały, ale wariat” i możemy sobie słuchać muzy z radia lub smarfona podczas jazdy. Oczywiście żadnego 14 latka nie stać na taką zabawkę kosztującą 29,500 zł netto. Może niektórych rodziców stać, ale po pierwsze podjeżdżanie czymś takim pod szkołę to chyba trochę „siara”, czy jak to się teraz mówi. Po drugie chyba za tą kasę, to można dzieciakowi załatwić szofera, albo innego Ubera. A po trzecie, kto normalny chciałby żeby jego latorośl krążyła czymś takim po mieście pełnym suvów i rozpędzonych octavii przedstawicieli handlowych?

Natomiast na zdjęciu udało mi się uchwycić prawidłową grupę docelową, do której powinien być kierowany ten produkt. Starsi ludzie. Dla wielu z nich zupełnie wystarczające są proste w obsłudze i tanie w eksploatacji wozidełka, którymi mogą pojechać na targ, do koleżanki czy odwiedzić wnuczki. Wystarczy spojrzeć za zachodnią granicę, albo dwie, żeby zobaczyć, że to działa.

BMW

Targi tylko i wyłącznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że BMW, to naprawdę niezłe samochody. Największą wadą jaką mają są niestety właściciele, którzy namiętnie mocują do nich za niskie zawieszenia, oraz przeogromne felgi z gigantycznym rantem. Spójrzcie tylko na to, jak wspaniałe jest oryginalne koło w starej „siódemie”. Prawie pełny odlew, do tego baloniasta opona – to gwarantuje poczucie bezpieczeństwa i wygody. Tak chyba ma być w limuzynie. Co nie?

Mustang

Nie było zbyt wielu samochodów, do których w ogóle chciało mi się wsiadać, ale przechodziliśmy akurat koło Mustanga, drzwi były otwarte i… Uważam, że Amerykanie nadal wiedzą jak zrobić samochód. W erze ekologii, downsizingu i innych takich pierdół Mustang jest po prostu mięsny. Na pewno v8 pod maską też robi robotę. Jeżeli jest oczywiście, bo niestety zdarzają się też wersje z 2.3 ecoboostem. Dopisuję do listy nowych samochodów, które mógłbym mieć.

Grzeszny Samochód

Nie za bardzo lubię takie supersamochody. Produkowane gdzieś w szopie, które tak na dobrą sprawę rzadko wychodzą poza fazę prototypu. Ten jednak jest ciekawy. Po pierwsze jest bułgarski, po drugie jako jeden z nielicznych samochodów na targach miał założoną tablicę rejestracyjną, która była trochę brudna i sfatygowana. Oznacza to jedno – ten wóz jeździ i to chyba całkiem nieźle. Nigdy nie jechałem żadnym bułgarskim samochodem (nie wiem czy w ogóle takie istniały), ale na pewno ten konkretny dostarcza dużej dozy adrenaliny. Do tego ma bardzo głupie klamki, które składają się z malutkiego przycisku ukrytego gdzieś w którymś załamaniu karoserii.

Tuning

Tutaj chyba zdjęcia przemówią same za siebie. Mnie zawsze bawi pakowanie kilkudziesięciu tysięcy złotych w auta warte kilka tysięcy. Może to dlatego, że nie jestem szlachcicem. W drugiej hali było nawet więcej takich potworków, ale przy okazji ktoś tam robił zawody car audio. Szkła w aparacie wpadały mi w takie wibracje, że nie udało się zrobić żadnego zdjęcia. Na szczęście.

Limuzyny

Zdecydowanie było parę samochodów na targach, które nawet stojąc robiły duże wrażenie. Na pewno te dwa Bentleye. Brytyjczycy jak nikt inny umieją zaprojektować wóz, który jest jednocześnie dostojny i elegancki, ale jak trzeba umie podwinąć rękawy i złoić skórę każdemu. Zupełnie jak James Bond.

I na koniec klasyki

Tutaj nie było jakiś wielkich sensacji. Najbardziej podobał mi się Ford Anglia z kierownicą po naszej stronie (bo nigdy takiego nie widziałem), a także Checker Kombi (bo w ogóle nie wiedziałem, że takie istniały). Moją uwagę przykuł też pożarniczy Dodge Coronet. Pod aparat wpadło mi jeszcze kilka innych samochodów, także zapraszam do przejrzenia galerii poniżej:

Targi w Nadarzynie nie przekonały mnie do tej formy obcowania z samochodami. Mamy jednak na nie na tyle blisko, że pewnie odwiedzimy je też za rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *