Do Tczewa po grata

Już od jakiegoś czasu kolega Michał R. poluje na pewnego konkretnego grata. Od kiedy jego Tempra postanowiła zerwać sobie pasek rozrządu, poszukiwania te przybrały na sile. Stąd też nie zdziwiło mnie, jak na początku tygodnia odebrałem telefon z pytaniem, czy nie mam trochę czasu w piątek, żeby wybrać się się na wycieczkę do Tczewa. Zostałem zapewniony, że wóz po który mamy jechać jest w wyśmienitym stanie, sprzedający jest bardzo miły, a do tego na samochodzie są czarne tablice! A to wszystko za niecałe 1000zł. Pomimo swojego sceptycznego nastawienia, zgodziłem się pojechać.

Volvo unplugged

Plan był prosty. Jedziemy pociągiem (TLK, tanie i dobre połączenie), wracamy gratem. Niestety, ze względu na zawirowania prywatne i brak miejsc parkingowych w centrum, mój współtowarzysz podróży nie dotarł na czas na pociąg. Padła decyzja – gonimy go i wsiądziemy w Modlinie. Traf chciał, że w międzyczasie w bolidzie Michała – Volvo 240, żarzyć zaczęły się wszystkie kontrolki. Michał zdiagnozował to jako „jakieś zimne luty pod licznikiem, albo inne zwarcie”. W okolicy ronda De Gaulle’a (to tam gdzie stoi palma) wyraziłem swoje zaniepokojenie, że te kontrolki, to raczej ładowanie, a nie jakieś zimne luty. Michał bardzo chciał mi udowodnić, że się mylę, więc zgasił silnik. Nie muszę chyba pisać o tym, że w wyniku tego czynu spowodowaliśmy niewielki korek w Alejach Jerozolimskich i spóźniliśmy się na pociąg. Wjeżdżając na stację w Modlinie, widzieliśmy już tylko tylne światła naszego składu.

Nie nasz pociąg na moście kolejowym w Tczewie

Trzeba było podjąć decyzję. Czy jedziemy wozem bez ładowania do Tczewa, czy odpuszczamy i wracamy do domu. Wybraliśmy rozsądniejszy wariant. Po wyłączeniu wszystkich odbiorników, tak naprawdę prąd był nam potrzebny tylko do kierunkowskazów i włączania świateł na widok grzybów, którzy nie mogli nam przepuścić tego, że jedziemy nieoświetlonym wozem. Jeden nawet zablokował cały pas w Łomiankach, pokazując nam że mamy zgaszone światła. Sam oczywiście miał DLR LED paski do jazdy dziennej. Snuliśmy plany, co zrobimy na miejscu: czy będziemy gasić samochód, czy na drogę powrotną przykleimy sobie latarki do zderzaków, czy może porzucimy wóz w Gdańsku. Wtedy przypomniało mi się, że w alternatorach takich, jak ten umieszczony w Volvo, można bardzo łatwo wymienić szczotki, które są połączone z regulatorem napięcia. A to one przecież mogły być przyczyną braku ładowania.

Panorama Tczewa

Tak się złożyło, że akurat w Tczewie mieliśmy się spotkać z Maćkiem K. z Gdańska. Po drodze zajechał więc do zaprzyjaźnionej hurtowni i nabył dla nas odpowiednią część. Zanim jednak przystąpiliśmy do wymiany rzeczonego regulatora, obejrzeliśmy cel naszej podróży. Nie mogę wam zdradzić jaki to był wóz, bo Michał straci element niespodzianki, gdy w końcu znajdzie sobie taki sam tylko w znośnym stanie. Mogę wam za to powiedzieć, że jedyne co zgadzało się z tym, co Michał mówił mi przez telefon to czarne tablice. Czerwony kolor był różowy, lekka rdza była progiem z którego wystawała wiązka elektryczna i podłogą która na naszych oczach dezintegrowała się z samochodem, by zintegrować się z podłożem, a sprzedający okazał się być synem pierwszego właściciela, przekonanym o wspaniałości swojego wozu. No i cena wzrosła: „Dorzucicie stówkę za przegląd, bo świeżo zrobiony, nie?” Niechęć syna właściciela do negocjacji, nawet kiedy zamiatał elementy podłogi i progów z podjazdu spowodowała, że darowaliśmy sobie. Na szczęście wymiana regulatora ze szczotkami uleczyła problemy natury elektrycznej w cegle. Mieliśmy czym wracać do domu.

Tej bramy nie sforsujemy nawet cegłą

Zanim to jednak nastąpiło udaliśmy się na podobno najlepszą w Tczewie pizzę. Pizzeria Parasolka znajdująca się tuż obok rynku działa nieprzerwanie od 1985 roku, ma naprawdę śmieszne (na Warszawskie standardy) ceny, nietypową dużą pizzę w kształcie prostokąta i miłą obsługę. Samo jedzenie też jest smaczne. Do tego można napić się fusiastej kawy za jedyne 3zł za kubek. KiP poleca.

Potem odwiedziliśmy sklep z serii wszystko za 5zł, gdzie kupiliśmy pewne grzybiarskie akcesoria. Oczywiście na pokrzepienie po niekupieniu grzybiarskiego samochodu. Akcesoria te będzie można wygrać na jednym z naszych rajdów w tym, lub przyszłym sezonie. Przy okazji pobytu w Tczewie nie mogliśmy odpuścić obejrzenia słynnego Mostu Tczewskiego, który administracyjnie wcale nie znajduje się w Tczewie, a w Lisewie Malborskim  znajduje się w Tczewie, lecz przed mostem od strony miasta stoi tablica błędnie informująca o końcu miejscowości. Niestety ze względu na zły stan techniczny jest on obecnie zamknięty nawet dla ruchu pieszego. Podobno od 2015 roku trwa jego remont, ale my nie zauważyliśmy żadnych jego symptomów. Mamy jednak nadzieję, że tej niesamowitej budowli zostanie przywrócony blask i będzie można się tamtędy przejechać, albo chociaż przejść pieszo.

2 thoughts on “Do Tczewa po grata”

  1. Gwoli ścisłości.
    Most leży w granicach miasta Tczewa, a administratorem jest powiat Tczew. Co widac na mapach, na przykład na tej: http://mtczew.e-mapa.net/

    Remont w 2015 rzeczywiście sie zaczął, ale to był tylko pierwszy etap remontu, polegajacy na kompletnej renowacji trzech oryginalnych przęseł i czterech oryginalnych podpór pochodzących z 1857 roku. Kłopot w tym, że owe jedyne zachowane ORYGINALNE fragmenty mostu są w jego środkowej części. Pozostałe elementy to sztuikowanie po zniszczeniach w 1939 roku, kiedy polskie wojsko wysadziło mosty w powietrze. I te sztukowane elementy czekaja na wymianę, mają być zastąpione przez repliki tych oryginalnych. Ale polskie państwo jest tak urządzone, że o finansowaniu powiatowego mostu leżącego w Tczewie decyduje de facto jakiś minister w…. Warszawie. A ten – jak się wydaje – jest z opcji przeciwnej do opcji w powiecie tczewskim. Dlatego od lata 2017 roku faktycznie nic się nie dzieje.

    1. Dzięki za sprostowanie. Zasugerowaliśmy się tym, że najeżdżając na most od strony miasta mija się tabliczkę informującą o końcu Tczewa. Widać powinna ona stać za mostem.

      Szkoda, że remont został zrobiony częściowo, a teraz rozbija się o polską biurokrację i politykę. Mam nadzieję, że w tej kwestii coś się zmieni.

Odpowiedz na „Hubert PoszwińskiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *