Maszyna losująca części samochodowe

Od czasu do czasu tak bywa, że w samochodzie coś się zepsuje, albo po prostu zużyje. Niektórzy z nas jadą wtedy do mechanika, który zajmuje się wszystkim od A do Z. Ci bardziej zaradni udają się do hurtowni motoryzacyjnej, nabywają niezbędne części, płyny i narzędzia, i przystępują do pracy w swoim własnym garażu, by po rozkręceniu wszystkiego zadzwonić po znajomego mechanika szwagra, który to wszystko pomoże poskładać.

Cały proces nie jest niczym nietypowym i raczej nie poświęcałbym mu ani kawałka wirtualnej przestrzeni na KiPie, ale. Dlaczego nie można wyprodukować części, które naprawdę pasują do samochodu do którego są przeznaczone? Nie mówię tu o częściach oryginalnych z ASO, bo wiadomo, że ich ceny czasem przewyższają wartość naszych samochodów. Chodzi mi o zamienniki, nawet te renomowanych firm i teoretycznie wysokiej jakości.

Mój przyjaciel Maciek kupił ostatnio przewody zapłonowe do swojego BMW. Nie pasowały. Przewód prowadzący od cewki do rozdzielacza był za krótki. Wymienił więc te przewody na inne. Okazało się, że długości są niezłe, ale przewody mają za luźne końcówki i spadają ze świec, cewki i rozdzielacza. Zdenerwowany już tym wszystkim kupił w końcu przewody niby najlepszej firmy NGK, które… też oczywiście nie pasują.

Co ciekawe konieczność wymiany przewodów wystąpiła z powodu wielkiego apetytu jakiegoś zwierzęcia leśnego, najprawdopodobniej będącego kuną. Pogryzione kable również były firmy NGK, tyle że jakimś cudem pasowały do tego samochodu. Zastanawia mnie w tym wypadku jedno. Czy problemem jest produkcja coraz bardziej niedokładnych i kiepsko zwymiarowanych elementów, czy bałagan w katalogach części?

Inny przykład: Do posiadanej przez siebie Hondy Accord chcę kupić przegub napędowy i osłonę do tegoż. Skupmy się jednak na tym drugim elemencie. W jednej z hurtowni motoryzacyjnych, po wybraniu z katalogu odpowiedniego pojazdu i grupy produktów dostępne okazuje się być całe mnóstwo „pasujących” osłon. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że różnią się od siebie jedynie marką oraz ceną. Bardziej dogłębna analiza specyfikacji technicznych i kart produktu pokazuje nam jednak, że różnic jest dużo więcej. Mają inną długość i inne średnice mocowań. I nie chodzi tutaj o rozbieżności na poziomie kilku milimetrów, czy centymetra. Różnice sięgają kilku, kilkunastu, a w jednym wypadku nawet kilkudziesięciu centymetrów.

Dlatego kupowanie części to loteria. Szczególnie do trochę starszych i rzadszych samochodów. Czasem uda się trafić na część, która akurat pasuje, a czasem nie. Dlatego zdarza się, że samochód stoi rozgrzebany w garażu bardzo długo, bo zakupione elementy trzeba kilka razy wymieniać, po drodze czekając na nowe dostawy. Niektóre lekko niepasujące części można przerobić w garażu własnym ślusarskim sumptem. Ale wtedy tracimy gwarancję i możliwość wymiany. No i nie każdy element da się w taki sposób dopasować.

Chyba najlepszym rozwiązaniem w takim wypadku jest wyjąć zużytą, tudzież zepsutą część, dokładnie ją zmierzyć, a najlepiej wziąć do sklepu na wzór i na tej podstawie nabyć nową. Niestety, wizja tego że uda się zrobić całą wymianę podczas jednej wizyty w garażu i jednego rozkręcenia samochodu jest na tyle kusząca, że wciąż zamawiamy niepasujące części. Nie zmienia to jednak faktu, że hurtownie mogłyby zacząć sprzedawać to, co naprawdę pasuje do danego modelu. Szczególnie, że wyszukiwarki, pytające nas o roczniki, dokładne pojemności silników, a nawet numery VIN są coraz bardziej szczegółowe i dają złudzenie tego, że będzie dobrze. Prawda jest jednak zupełnie inna i wydaje mi się, że ich omylność jest coraz większa. Może tak naprawdę nie ma żadnego systemu, tylko wielka maszyna losująca części?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *